Wszystkie »

  • Wpisów:8
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:16 dni temu
  • Licznik odwiedzin:821 / 27 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Rodzice zauważyli, że jestem jakaś przybita. Boją się, że znowu schudnę za dużo. A ja w sumie też ciągle ze sobą walczę. Od trzech dni mi gotują. Na podstawie wegańskiej diety, którą niedawno ustaliła mi dietetyczka. Dziennie wychodzi jakoś 1200/1300 kalorii. Trochę mnie ciągnie, żeby jeść mniej i pieprzyć to, ale trochę nie chcę znowu w to wpadać. Efekt jojo już mi znany. Co jeśli tym razem też by się to tak skończylo? Chyba spróbuję zdrowiej schudnąć. Może nie będzie tak szybko, ale jak dołożę ćwiczenia to może i będę dobrze wyglądać do studniówki.

No i fakt, że rodzice mi gotują jest pocieszający. Przynajmniej teraz nie muszę myśleć ciągle o jedzeniu. Może przyszłość wygląda bardziej kolorowo niż się wydaje.

Dzisiaj około 1300 kalorii.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wczoraj git, dzisiaj bilans:

-jaglanka z maslem orzechowym i jagodami 350
-chrupki kukurydziane 200
-batonik owocowy weganski 130
-krem z cukinii 130
-brokuł z keczupem 130

ok. 940kcal

Miałam dzisiaj tragiczny dzień. Czuję się strasznie grubo i nie mogę patrzeć na własne odbicie w lustrze. W ogóle nie mogę na siebie patrzeć, czuję się niekomfortowo, jakby uwięziona w nie swoim ciele. Bo gdy już wiem jak moje ciało wygląda przy 45 kilogramach to to co widzę w lustrze jest jakimś pieprzonym żartem. Czas się trochę pomęczyć i jeszcze zobaczę na wadze mniej niż 50kg. Obiecuję to Wam i obiecuję to przede wszystkim sobie. Nigdy nie byłam w gorszym stanie psychicznie.
  • awatar stay strong and be skinny: Musisz przetrwać te najgorsze momenty. Nie załamać się, tylko rozczarowanie sobą zamienić na wolę walki. Trzymam kciuki. ♥
  • awatar Niebieski Motyl: O tak, najgorzej wiedzieć jak można wyglądać. Nie zamartwiaj się, nawet jeśli będziesz jadła te 900 kcal, to i tak schudniesz, co prawda nieco wolniej, ale bądź konsekwentna i dobra dla siebie :*
  • awatar Ace: Powodzenia, trzymam kciuki. A Ty na siebie uważaj.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Bilans:
-dwie kanapki z maslem orzechowym i dzemem
-mrozone borowki
-makaron z warzywami i sosem

ok. 1000kcal

Chcę iść na jakąś imprezę. Już nic dzisiaj nie zjem, ale możliwe, że wleci jakiś alkohol.
 

 
25 października było oki, nie pamiętam bilansu dokładnie, ale byłam usatysfakcjonowana. Wczoraj miałam 18 urodziny więc nie zwracałam na to aż tak uwagi, dzisiaj też trochę pofolgowałam, ale nie mam o to pretensji. W końcu urodziny obchodzone na wycieczce i to jeszcze osiemnaste. Od jutra już czyściutko, jednak znowu chcę być pusta.

Jak tam u was chudzinki?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Bilans:
-kanapka z masłem orzechowym i konfitura
-3/4 banana
-troche orzechow macadamia
-3 wafle ryzowe
-suszone jablka

ok. 850kcal +alkohol

Skonczylam wczoraj jesc o 12, potem juz tylko pilam na wycieczce ze znajomymi. Dobrze jest, calkiem latwo unika sie jedzenia. Uczucie pustego zoladka to taki piekny stan. Chyba tym razem mi sie uda.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Bilans:
-jabłko
-batonik orzech dobra kaloria
-wafle kukurydziane
-dwie vege kiełbaski, sos jalapeno, pol bulki

880 kalorii

Nie było mnie w domu cały dzień. Tak najłatwiej nie jeść
Jutro wycieczka klasowa i nie moge sie doczekac. Latwo jest nie jesc na wycieczkach klasowych. Nikt cie nie kontroluje.
  • awatar LazyCat: ale malutko <3 powodzenia jutro
  • awatar do-kości: ładny bilans, z jutrem myślę, że też dasz sobie radę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak sobie pomyślę, że jeszcze na początku roku ważyłam 51kg to chce mi się rzygać. Na pewno znacie to uczucie, gdy waga spada w szybkim tempie, brzuch się robi płaski, policzki powoli się zapadają. Robię to znowu właśnie dla tego uczucia. Bo w roku 2017 przytyłam ponad 10kg w krótkim okresie czasu i chyba nie przeżyłam nigdy niczego gorszego. Wszystkie ubrania zaczęły się robić za małe, w niczym już nie czuję się dobrze, z trudem patrzę w lustro, nienawidzę, gdy ludzie na mnie patrzą. Ciągle towarzyszy mi niepokój. Z jednej strony chcę wynormalnieć, ale z drugiej nie potrafię, bo jestem na to za gruba.

Przepraszam mamo, przepraszam tato. Naprawdę myślałam, że uda mi się z tego wyjść. Że tym razem schudnę zdrowo, nie będę się męczyć głodówkami. Ale ja tak nie potrafię. To wszystko dzieje się zbyt wolno. Tylko jedzenie jak najmniej da mi szczęście w krótkim czasie.
 

 
Już raz pinger pomógł mi w odchudzaniu.. liczę na to, że uda się znowu, bo sama sobie nie radzę. Muszę wszystko zapisywać, dzielić się z kimś moimi odczuciami, tym co zjadłam, ile ćwiczyłam. Dzisiaj było normalnie, ale od jutra odchudzam się na serio. 12 stycznia mam studniówkę i nie mogę tego zjebać, muszę wyglądać jak najlepiej.. w 2,5 miesiąca tyle można zrobić ze swoim ciałem!